grimes-art-angels-album-stream-listenGrimes, czyli Claire Boucher, zyskała większy rozgłos trzy lata temu, gdy wydała swój poprzedni album Visions. Pamiętam, że zakochałem się w nim bezgranicznie, a Genesis stało się jedną z piosenek mojego życia. Rzecz jasna nie mogłem doczekać się kolejnego ruchu Claire. W zeszłym tygodniu wydała długo oczekiwane Art Angels. 

Cały album jest w napisany i wyprodukowany wyłącznie przez Grimes. W tych czasach, zasługuje to na duże pokłony. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że dwa lata temu podpisała kontrakt z wytwórnią Jaya-Z. W tamtym momencie wszyscy obawiali się sztabu producentów i efektów tego połączenia. Prawda jest taka, że płyta jest naprawdę dobra, ale drastycznie odbiega od poprzednich dokonań. Wielbiciele pojedynczych, starych utworów poczują się mocno zawiedzeni, ale wierzę w to, że wierni fani zrozumieją ewolucję piosenkarki. Art Angels wyróżnia się mocno popowym brzmieniem, momentami zahaczającym o dance. Kilka utworów to murowane single, które mogłyby spokojnie polecieć w radiu. Jednym z nich jest Flesh Without Blood (pierwszy singiel). Szybka i mocno gitarowa piosenka o rozstaniu. Idealnie wpasowuje się w letni klimat, którego niestety teraz brakuje. Drugi utwór godny uwagi (mam nadzieję drugi singiel) to Pin. Podobny, ale bardziej taneczny. Osobiście wolę Claire w starej wersji, gdy tworzyła witch house i dream pop, ale nie zamykam się na nowe. Jestem pewny co do jej wartości jako artystki. Stworzyła to co chciała. To jest najważniejsze.

Skomentuj
Podziel się z innymi:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone
PEDALSKIE UCHO – łyk kultury. Nie koniecznie tej wysokiej. Muzyczne refleksje geja, który się zna. Skąd się zna? Ano stąd, że żyje muzyką od zawsze. Otwartość na nowe brzmienia, muzyczne niespodzianki, szalone zwroty akcji - to wszystko sprawia, że współczesna muzyka nie ma dla mnie tajemnic. Teraz będę się dzielić swoimi przemyśleniami z Wami.