Śmiało można przyjąć, że impreza należy do sfery sacrum. Wszak wymaga pewnego wtajemniczenia, jest związana z określonym miejscem i czasem, przedmiotami, osobami… Nie dziwi więc pragnienie sytuacji granicznej, stanu liminalnego. I tak oto narodziły się preludia całonocnych zabaw – „bifory”.

alcoholgayW Krakowie nie będziesz mieć żadnego problemu ze znalezieniem miejsca, które przygotuje Cię mentalnie do zbliżających się godzin spędzonych w klubach. Bo o to właśnie chodzi – redukcję stresu i wkurwienia po całym tygodniu zapierdalania w pracy/uczelni. Idealnie byłoby, gdybyś po nabraniu pozytywnej energii i siły nie musiał jechać na drugi koniec miasta do klubu. Dobra – koniec z teorią. Przyjeżdżasz w piątkowy wieczór na Dworzec Główny – gdzie masz iść?

CHARLOTTE

Po podróży dobrze byłoby coś zjeść. Szczególnie mając na uwadze fakt, że jutro nie zjesz nic. W niecałe 15 minut dojdziesz na plac Szczepański 2, gdzie mieści się Charlotte. Pewnie ją znasz, może uważasz, że jest przereklamowaną sieciówką. I masz rację, ale to jedno z niewielu miejsc, gdzie zjesz śniadanie (czyli idealną kolację) o pierwszej w nocy. A przy okazji napijesz się wina lub (mój faworyt) ponczu. Niestety nie zamówisz już najlepszej kanapki jaką mieli, Rostbefa, [Rostbef powrócił tuż po publikacji tekstu] ale Saumon i Bayonne też dają radę. Gdzie usiąść? Lepiej nie na antresoli, szczególnie jeśli byłbyś tam sam. Bieganie po schodach dla jednego klienta nie jest marzeniem kelnerów. Lepszy wydaje się common – to ten duży stół na środku. O 18. jest podnoszony, a zwykłe krzesła są zamieniane na stołki barowe. Niby nic, ale za pierwszym razem może cieszyć. I zawsze można patrzeć na dźwigających wielki blat twinków-kelnerów. Po zapłaceniu rachunku, a jednocześnie połowy twojego budżetu na weekend, możesz cieszyć się z zakończenia fazy preliminalnej. Wstępu do wstępu.

MIEJSCE

Czas ruszać na południe – Kazimierz. Niegdyś dzielnica żydowska, aktualnie dzielnica wódką i winem płynąca. Ciebie interesuje tylko jedno miejsce, Miejsce. Przyjemny bar utrzymany w stylistyce lat siedemdziesiątych na Estery 1. Jak najbardziej gay-, bi-, trans-, a nawet hetero-friendly. Za dnia – zajebiste miejsce na kawę i tartę; wieczorem – idealna biforownia. Ogromny wybór alkoholu i pomocni barmani, którzy z chęcią wysłuchają Twoich pierwszych wrażeń z pobytu w Krakowie i skomponują idealnego drinka. A kogo spotkasz w Miejscu? Doktorantów z UJ’u, muzyków, pisarzy, lesbijki-intelektualistki i zajebistych chłopców. Może nie twinków, częściej tą część pedalstwa z trzydniowym zarostem, zainteresowanych literaturą koreańską z XVIII wieku. Ale nie myśl, że to nudna i sztywna knajpa – bez problemu zatańczysz przy barze, pośmiejesz się i pohuśtasz lampą wiszącą nad barem (co stanowi pewnego rodzaju tradycję), ale możesz mieć pewność, że nikt Cię nie poklepie po dupie, ani nie dostaniesz w mordę „bo się krzywo patrzyłeś”. Zawsze jest z kim się napić i z kim pogadać. Kulturka.

BARaWINO

Tuż obok, na Mostowej 1 (przy placu Wolnica) mieści się BARaWINO – polska odpowiedź na francuskie bar-à-vin. Odpowiedź bardzo udana, co nieczęsto się zdarza. Najlepiej przyjść w czwartek około 19:30. Zaczyna się wtedy degustacja win – małe odchamienie przed karaoke w Coco (dzieli je jedynie 200 metrów – lokalizacja idealna). Po degustacji – jeszcze jedna (wcale nie mała) lampka + wędzone ośmiorniczki (a co, poczujcie się jak odchodzący ministrowie PO) za jedyne 20 złotych. Dużo? No chyba nie. Serio – myślisz „dobre wino w dobrej cenie”, mówisz „BARaWINO”. Ośmiorniczki nie są obowiązkowe ;) No i wspaniała obsługa. Bardzo gay-friendly. Może po zamknięciu spotkacie się w Coconie?

ZNAJOMI

Ostatnia pozycja w tym króciutkim przewodniku. Ludzie z Krakowa są niesamowicie otwarci i gościnni. To nie Warszawka, gdzie każdy uważa się za najważniejszego na świecie. Zagadajcie do kogoś, poznajcie się, a istnieje duże prawdopodobieństwo, że następnym razem spędzicie przygotowanie do imprezy razem – u nich, u ich znajomych… A chyba to właśnie te bifory są najlepsze – kameralne grono, luźna atmosfera, wino z Żabki obok i palenie na ciasnym balkoniku w starej kamienicy.

Na tym koniec. Nie dlatego, że są tu tylko trzy miejsca godne polecenia. Jest ich znacznie więcej i mam nadzieję, że podzielicie się swoimi ulubionymi w komentarzach. Ale drugą połowę tego artykuliku piszę niedzielnym wieczorem. Po 21. Chyba rozumiecie – czas napić się za przyszłość Polski. Najbliższy B4 spędzimy już w IV RP. Oby after odbył się z powrotem w III.

Wypowiedz się! Skomentuj!
Podziel się z innymi:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
KRAKOWSKI SPLEEN – perspektywa pozawarszawska i może tym cenniejsza właśnie. Analiza zwyczajów, zachowań i typowych dla Krakowa sytuacji. Obserwacja gejowskiego życia w mieście spowitym smogiem. Spotkasz tu małych chłopców, prężących pośladki przy barze w Coconie w oczekiwaniu na drinka od starszego dżentelmena. Usłyszysz również o dużych chłopcach - szukających szybkiego seksu pośród ubrudzonych przeróżnymi wydzielinami, walających się rolek papieru i stłuczonych butelek. Kraków wita!