I wróciłam na całego. Wiadomo było, że w
pierwszy weekend odepnę wrotki. Tak też
się stało. Impreza udana, szybko się na
niej zrobiłam… Jednak długie niepicie
zrobiło swoje ;) Serafin i szoty z nim
zaś dokończyły dzieła. Na szczęście
przygotowałam obsługę klubu i już
przy wejściu prosiłam, żeby mnie
do taxi wsadzili, jak wyjdę. Tak
chyba się stało. Ale tego nie
wiem na 100%, bo nikt nie
potwierdza a ja nie wiem…

Serafin szaleje

Weterani clubbingu ;)

Znajdź ładnego chłopca :P

Nie pamiętam jak robiłam to zdjęcie…

…ale chyba chodziło o ładnego chłopca :)

Zrobiłam jakieś milion selfie z Hienką

Wypowiedz się! Skomentuj!