Dawno się nie widziałyśmy. A to święta, a to jego wyjazd
do Londynu… ale udało się! Wpadłam raz, żeby wspierać
w malowaniu szafki (taki pomysł na odświeżenie pokoju)
a dwa, żeby poradzić w sprawie diety Dukana. Zrobiłam
nam pyszne piersi z pieca w ziołach i różnych takich tam
przyprawach. A potem zniweczyliśmy wszystko, bo się
ciasto jabłkowe od mamy Gacka rozmroziło no i nie
mogliśmy się powstrzymać przed zjedzeniem go…

Wypowiedz się! Skomentuj!