Michauke poszedł ze mną. Było bardzo zabawnie. Najpierw
jakoś nie mogliśmy się rozkręcić, ale potem okazało się, że
z kimś-tam studiowałam, z kimś-tam się poznałam jakiś
czas temu i tak jakoś dyskusje poszły. Mieszkanie, w
którym na co dzień mieszka babcia Szachala jakoś
się sprawdziło, gości pomieściło. A ja poznałam
jeszcze jednego Michała i dowodziłam, jak
zawsze, wyższości socjologii nad innymi
naukami. Gacek do nas dołączył. I się
chyba też rozruszał, bo przyszedł
całkiem trzeźwy, a wyszedł już
zupełnie odmieniony ;)

Michauke chciał tylko na chwilkę. Dlatego
sobie piwo przyniósł

Spowiedź. Albo porada małżeńska

Uderzające podobieństwo

Tak, Michauke pije ze słoika
Wypowiedz się! Skomentuj!