Śmieszne jest załatwianie poważnych spraw, gdy się
zna ludzi, z którymi się to załatwia, od lat. W tym
sensie, że nie ma przecież wówczas formułek
typu grzecznościowego. Zawsze mnie bawi
to, jak działa cały „kreatywny” biznes i ile
jest w tym fasady. Nie to, żeby to było
coś złego. Ja większość swoich prac
czy tekstów też piszę siedząc prawie
nago przed komputerkiem. Często
sącząc wówczas wino. A potem
jacyś poważni ludzie to czytają
i myślą, że pisała to bardzo,
bardzo poważna osoba ;)

Wypowiedz się! Skomentuj!