W sumie to nie było w planie… Miałam wpaść do Łodzi
już od dawna, ale jakoś się nie udawało. Więc gdy w
tę sobotę wpadłam i się okazało, że Gośka i Marta,
u których nocuję, mają imieniny… to wielka radość
w sercu! A dodatkowo okazało się, że Gośka
zrobiła pyszną kolację dla kilku znajomych
osób. Więc się objadłam, za barmana
porobiłam i było supersympatycznie!

Wypowiedz się! Skomentuj!