Dał radę! Jak zawsze zresztą. Dodatkowo Pitu ładnie grał.
Szkoda, że mało ludzi, ale ostatni weekend przed Nowym
Rokiem jest taki zawsze. Wszyscy się szykują na imprezę
sylwestrową i nie wychodzą. Ale nie ja. Ja byłam. I było
naprawdę fajnie. Potem okazało się, że V. jest gdzieś
na mieście, więc pobiegłam do niego. Trochę sobie
pogadaliśmy, trochę potańczyliśmy… Ale ważne
jest to, że się na randkę umówiliśmy na 3/01! :)

Wypowiedz się! Skomentuj!