Różowe tabletki dają mi szczęście ;) A tak na
poważnie, kto zgadnie jaki to lek? :) Wermut
sprezentował mi Marcinek, gdy wpadł. Dał
też płyty CD-R i kremy lecznicze dla mnie.
Ot, takie prezenty bez powodu. Miło, że
wpadł posiedzieć i pogadać. Mam też
nadzieję, że zobaczymy się niedługo
znów. Bo i rozmawialiśmy też o
mieszkaniu, które wynajmuje.

Wypowiedz się! Skomentuj!