Wybraliśmy się do PKP Powiśle, bo tam wielka wyprzedaż serii
offowych marek. Ostatecznie nic nie kupiliśmy, ale trochę przy
tym śmiechu było. Gacek zaczepiał pieski, ma się rozumieć a
potem na huśtawce czas spędzaliśmy. Madoxy się spóźniły
a gdy się zjawiły, musieliśmy już iść. Potem Peggy i Gacek
postanowili we Fresh Pointcie coś zjeść a ja – z racji mej
diety – skutecznie się opierałem pokusie! Potem jeszcze
trochę siary w dwóch drogeriach zrobiliśmy i tak się
popołudnie nasze zaczęło. Pojechałam na Pragę…

Pierwszy raz to zobaczyłam. Kojarzycie?

Wypowiedz się! Skomentuj!