Znów wpadłam popracować w Rybie Pile we Władysławowie. Nadal
mnie to bawi, prawdę mówiąc. Uważam, że 14godzinna zmiana jakie
miewałam w restauracji jest super. Nie byłam zmęczona, spałam tak
jak zwykle… Było naprawdę fajnie. Coraz bardziej rozkręca się nie
tylko sezon ale i ludzie tam pracujący. Jest coraz śmieszniej oraz
coraz rubaszniej. Mi udało się nawet dwa razy karaoke tam na
miejscu poprowadzić. (Nienawidzę karaoke) Bycie barmanką
kelnerką jest strasznie fajne. Oczywiście tak na krótką metę.
A w trakcie pobytu musiałem się wyrwać na jeden dzień do
rodzinnego miasta celem złożenia wniosku o wyrobienie
dowodu osobistego. Podróż w jedną stronę 8 godzin,
zaś w drugą 6,5 (3 przesiadki!), ale udało się. Teraz
czekam, bo bez dowodu nie pojadę do Holandii. A
do Władysławowa chyba wrócę jeszcze w tym
roku. Bo w sierpniu mam czas, więc kto wie.

Czekając na pociąg. Dobrze, że jest jedno bezpośrednie połączenie w trakcie
którego mogłam odespać imprezę, z której przyszłam na dworzec

Tak, wypiłam piwko po dotarciu. Małe z sokiem

Tu spałam na początku

Raj alkoholika. Marcinek uzupełnia bar

Focia do dowodu zrobiona. W tle jedyny mój dokument
ze zdjęciem – legitymacja doktorancka

Załatwienie sprawy dowodu zajęło mi w sumie jakieś
75 min. Łącznie ze zrobieniem zdjęcia. Podróż w dwie
strony zaś trwała łącznie 14,5 h.

Na każdej stacji przesiadkowej robiłam zdjęcia

Po pracy wieczorami piłam sobie ze znajomymi. Troszkę.

Kurs barmański. Konkurencja: przygotowywanie ozdób
z owoców 

Takie o nam wyszły

To moja ozdoba. Oficjalnie inspirowana
kulkami analnymi

Wieczorami w trakcie picia próbowaliśmy coś
niecoś ogarnąć. Zazwyczaj z marnym skutkiem

Michauke i Piotrek

Najbardziej kiczowata pamiątka z wakacji

Wypowiedz się! Skomentuj!