Luke wpadł do mnie na kawę, bośmy się tak
umówili. Spotkanie miłe, ale ciekawe miało
zakończenie. Luke i superstary przełożony
jego postanowili mnie odwieźć na UW.
Okazało się jednak, że prowadzić
ma Luke, który nie dość, że jest
nieletni (niestety, niedługo już),
to dodatkowo nie ma jeszcze
prawa jazdy. Był stres, było
przeklinanie, ale udało się
nam szczęśliwie dotrzeć.
Da radę jako kierowca.

Wypowiedz się! Skomentuj!