Zaczęło się od tego, że po urodzinach nas jakiś obcy,
na oko sześćdziesięcioletni znajomy 17latka do Toro
podwoził. To już jest dziwne. Potem w Toro dość
dobrze się bawiliśmy i – zgodnie z obietnicą – się
na miejscu pojawił Filip. Który namówił mnie,
żeby się przenieść do Glam. Zrobiłam to, ale
po chwili z Glam wyszłam, bo dzwonili do
mnie znajomi, żebym z nimi zjadła coś w
Szpilce (czy tam w Szparce). Po drodze
Anatola spotkałam i z nim chwilkę też
pogadałam. Potem zjadłam z nimi na
miejscu coś a potem wydzwaniali
do mnie, więc do Glam wróciłam
ale nie mogłam wyjść za szybko,
bo o 9:30 miałam mieć w domu
gościa i nie chciałam usnąć do
tej pory… Wytrzymałam do
8:00 jakoś, po drodze do
Biedronki wstępując…

Anatol

Łukasz w Szpilce

Białoruski doktor

Wypowiedz się! Skomentuj!