Dotarłam do Glam nie wiem o której godzinie
oraz nie wiem w jakim stanie. Nic a nic już z
klubu nie pamiętam. Fotki jednak robiłam i
są fajne ;) Wracałam do domu chyba też
jakoś dłużej niż zwykle. Podejrzewam,
że w tramwaju 9 pospałam sobie tak
ze dwie trasy. No cóż, bywa ;)

Wypowiedz się! Skomentuj!