Mam szczęście. Jak ma mnie tam nie być, a
jednak trafiam (trzech pedałów krzyczało w
mojej taxi, że nie do Toro tylko do Glam)
to się takie rzeczy dzieją. Zgasło światło
na parkiecie, muzyka zgasła… Kilka z
resztą razy. Potem coś nie działało za
dobrze a ciemnawo do końca już na
parkiecie pozostało. Nie było już za
bardzo ładnych chłopców. No, nie
licząc może dwóch. Natomiast
Przemek i Siczek się zakochali
w pijanym panu z torebką, co
wyglądała jak kradziona…

(fot. Damian Siczek)

(fot. Damian Siczek)

Wypowiedz się! Skomentuj!