Dobra wiadomość zaskoczyła mnie, gdy akurat odwiedzał
mnie Marcinek. Przekazał mi ją Michał. Okazało się, że
Kuba nie dał rady, nie wytrzymał i napił się alkoholu.
Z okazji mojego zwycięstwa wypiliśmy po szocie
wódki, która leżała w zamrażalniku. Żołądkowa
Gorzka nigdy nie smakowała tak dobrze :)
Oraz zamierzam nadal nie pić. Jeszcze
jakiś czas. A potem zrobię imprezę.
Od Kubutka zaś wygrałam, ma
się rozumieć, pół litra wódki.

Oto dowód :)
Wypowiedz się! Skomentuj!