Dużo zaproszeń a nie chcę odmawiać z pewnych powodów… Tak
więc musiałam zaliczyć trzy bifory. Towarzyszyć mi zgodził się
Tomek, który wcześniej jeszcze do mnie wpadł był. Zaczęło
się w Śródmieściu od spotkania u Michała z okazji tego,
że wybory wygraliśmy. Co prawda ludzie nie dopisali
ale było miło. I martini! Chodziło za mną kilka dni już.

Tomek u Michała

Potem urodziny Daniela. Organizowane w mieszkaniu Whitney. Było
sporo ludzi, dużo wódki pitej w szotach, dużo zabawy. Był też, ma
się rozumieć, Gucci. Oraz Hanka Mostowiak na zdjęciu wprost z
cmentarza (niech spoczywa w pokoju). Była gumowa lalka, był
hetero chłopiec wyglądający na ciotę. Było, jak powinno być.
A wszystko na Sadybie. Albo prawie na Sadybie. Miło!

Whitney w formie

Pompowanie lalki

Sto lat dla Daniela

No, wiadomo…

Finałem była impreza u Macieja Bieacz w Marinie Mokotów. Cichy
bifor, ale też śmiesznie. Maciej z siostrą dobre jedzenie zrobili. Ja
się nie na wszystko załapałam, bo dość późno przyszłam. Tomek
mi już nie towarzyszył, bo stwierdził, że musi jechać do Glamu.
I trudno, jego strata. Ja nareszcie spotkałam się z ludzi ode
mnie i mogliśmy razem kontynuować podróż i zabawę!

Jest to Gucci?

Wypowiedz się! Skomentuj!