Po to wpadli Tomek z Kamilkiem. Nie było jednak
ani gofrów ani naleśników. Raz, że nie byli głodni.
Dwa, że spóźnili się 2 godziny. Trzy, że Michaś,
co miał być spóźniony 2 godziny, spóźnił się z
powodu pociągu z Krakowa jeszcze o 160
minut. Więc zamieszanie. Była pizza, jeśli
mamy być szczerzy i było bardzo miło.
Ja żałuję, że Kamil musiał się tak
szybko do domu zmywać…

Wypowiedz się! Skomentuj!