Jako że Gacek na sobotę wybywał do Poznania,
to w piątek się u niego zbiforowaliśmy, żeby
zobaczyć się na chwilkę przed krótki, ale
jednak rozstaniem. Miło, hałaśliwi. Ja
prawie bez alkoholu (1 drynk) no a
sam Gacek postanowił nie iść do
klubu tej nocy. Szalony.

Wypowiedz się! Skomentuj!