Trochę nie chciałam iść. Gacek i Peggy się jednak
uparli, więc poszłam im na rękę i wybrałam się.
UBU zrobiło imprezę na świeżym powietrzu.
Ot, tak – na brzegu Wisły. Pomysł – dobry,
wykonanie – ok, muzycznie – bałam się,
że będzie gorzej. Inna sprawa, żeśmy
wyszli stamtąd koło 1:00, więc nie
wiem co potem się działo. No,
ale generalnie miało być tam
dużo gorzej a było okej.

Tańce na trawie

Z daleka tak to wyglądało

Didżejka
Wypowiedz się! Skomentuj!