Fotek jest z tego dnia mało, bowiem spędziliśmy go
tak wypoczynkowo jak nigdy dotąd. Piknik pod
samą wieżą Eiffela stał się dla nas całodniowym
wypoczynkiem  na pełnej kurwie. Jeszcze mi
się w życiu nigdy nie zdarzyło mieć czegoś
tak cudownie relaksacyjnego! Sebastian
i Michał dołączyli do nas na jakiś czas
i razem z nami cieszyli się urokiem
Pól Marsowych i wina, które ze
sobą przynieśliśmy. Wieczorem
w domu padliśmy jak muchy

Wypowiedz się! Skomentuj!