W zasadzie to niecała nawet… Michaś wpadł, żeby
papiery na studia złożyć. Skorzystał więc z mojej
gościny. W nocy się trochę najebaliśmy (jak już
nam zabrakło softów, to szoty piliśmy…) a
poranek poświęciliśmy na ogarnięcie jego
spraw, bo oczywiście o czymś mu się
zapomniało i na szybko trzeba było
np. zdjęcie wgrać do systemu ;)

Wypowiedz się! Skomentuj!