Najpierw trafiliśmy na Burakowską. Nie ukrywam, że
byłam tam głównie dlatego, że Robert pracować tam
chce :) I stał za barem. Generalnie było okej, ale za
długo jak dla nas występy drag queen trwały. Polę
zaś podrywały kobiety. W Glam potem Gacek
chodził dumny ze swoją plakietką Jezusową
(że się go nie wstydzi) a potem się jakoś
tak jak zwykle najebał ;) Ja cały czas
na trzeźwo! Było całkiem fajnie.

Wypowiedz się! Skomentuj!