Z Robertem. Bo w sumie chyba byliśmy jakoś
wcześniej umówieni. A może nie? Sama już
nie pamiętam. Ważne, że przeszliśmy się
naprawdę spory kawałek, kawę sobie
we W Biegu Cafe wypiliśmy i już w
deszczu całkiem do domów nie
na pieszo wróciliśmy. Miło.

Wypowiedz się! Skomentuj!