Jedni powiedzą, że to nudne, inni – że godne podziwu. Ja i moja
przyjaciółka Gacek jesteśmy chyba jedynymi osobami LGBTQ,
które w Warszawie (w Polsce?) tydzień w tydzień ZAWSZE
organizują bifory. Raz u mnie w Melinie, raz u Gacka w jego
Ordynacka Palace Residence, ale zawsze. Nie inaczej było
i tym razem. Czwórka u Gacka tłoczna i udana. Było dość
głośno, ale w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Wszyscy szykowali się na noc albo na Żi Party (czy
tam Kendiendi, bo to jeden czort) albo na kolejną
noc w Glam. Były plastikowe kubeczki, była Pola
i był Kamień. Wszystko, co potrzebne do dobrej
zabawy biforowej w sobotni wieczór. Tak jest!

Pola

Monika się zjawia

Kasiaspyrka w tle

Maciej opiekuje się lekko
porzuconym Mateuszem

Pola podpisywała kubeczki

O, leje sie

Przybywają nowi goście

I nie ma gdzie siedzieć

Moja przyjaciółka pochyla
się nad potrzebami gości

Kamień

„Martwa natura z kamieniem”
Wypowiedz się! Skomentuj!