Wbrew pozorom, udało się nam tam bardzo wiele.
Nie tylko załatwiliśmy wszystko to, na czym nam
w trakcie planowania wyjazdu zależało, ale też i
o wiele więcej. Jasne, sam wyjazd był miły też
z czysto rozrywkowych powodów, ale muszę
przyznać, że nie szalałam za bardzo. Ot, takie
tam małe imprezy. W die Busche i w Goya.
A więc udało się. Mamy masę materiałów
od Niemców, musimy to przetłumaczyć i
ogarnąć. Jeśli inne wyjazdy do Niemiec
okażą się aż tak dobre, to znaczy, że
trzeba było wcześniej to ogarniać,
żeby sobie pracę ułatwiać :) No
i oczywiście żartobliwy opis co
się tam działo, który wrzucił
Jacek na gaylife.pl znów
powoduje komentarze
i kontrowersje.

Karczma Nevada w drodze do Berlina

Dość smacznie, prawdę mówiąc

W EBAB załatwialiśmy noclegi

Paweł i Łukasz czekają na pokój

W die Busche

Mało liczna, ale niezła impreza

Lubię to, że Berlin chce zawsze
zostawić po sobie jakiś trudny
do usunięcia znak

W trakcie obiadu z Niemcami
z CSD Berlin

W biurze berlińskiej CSD

Wieczorny relaks w apartamencie

Ładnie tam

Na tym łóżku spałam w sobotę

Goya

Mnóstwo chłopców, ale wszyscy
już dla mnie za starzy jacyś

Ładnie grali

Więc było ciut szału

Na Międzynarodowych
Targach Turystycznych

Wiedeń mnie przekonał do siebie :)
Wypowiedz się! Skomentuj!