W zasadzie wizyta Filipa nijak się ma do tego, że potem
z Michałem piłam wódkę z wodą niegazowaną (bo już
nam innych softów zabrakło), ale pomyślałam, że tam
gdzieś może być jakaś dziwna zależność. Była pizza,
było fajnie. A ta woda to z wiśniową wódką, co ją
można w zasadzie samą pić, więc grzech nie był
aż tak wielki. Niemniej, stało się. Pierwszy raz!

Wypowiedz się! Skomentuj!