Bo jakby mi mało było emocji związanych z moim
stanem zdrowia (chcę już być zdrowaaaa!), to na
to wszystko nałożył się jeszcze termin, kiedy się
ode mnie Tomeczek wyprowadził. Zaskoczyła
mnie sprawność, z jaką się zapakował, bo ma
rzeczy niemało! Zostawił na kilka dni jeszcze
jakieś pojedyncze meble (szafka, stolik, coś
tam) ale w ciągu kilku godzin udało mu się
zebrać i zabrać. A ja zostałam sama. Na
jedną jednak tylko dobę.

Wypowiedz się! Skomentuj!