Jedyny plus bycia chorym to fakt, że odwiedzają
cię znajomi. Tak bezinteresownie i tak, że nie
chcą od ciebie nic a sami przynoszą jakieś
dary. W piątek wpadł Marcinek, żeby mi
rosół zrobić (pycha!) a dodatkowo Adaś
i Mateusz nie mieli się gdzie przytulać,
więc też postanowili skorzystać z tej
okazji u mnie. Nie wiem jak to się
stało, że ostatecznie ponad 2 l
wódki poszły i siedzieliśmy do
5:10. Melina znów się zrobiła
u mnie… No, ale co na to
poradzę. Za bardzo lubię
ich wszystkich, żeby im
odmawiać. Impreza
jest moim życiem.
 |
| Leki i drynk |
 |
Tego wieczoru czułam się już trochę lepiej |
 |
| Kuchareczka |
 |
| Grzecznie sobie siedzą (na razie) |
 |
| Radość |
 |
Potem były gorsze skandale |
 |
Nie wiem czemu zrobiłam zdjęcie mojego zegarka pokazującego czas w Malmo |
 |
| Poranek = melina |
 |
Skąd ta wódka? Czemu aż tyle? I czemu ją piliśmy? |
Dodaj komentarz