Grześ nie pił od jakiś 6 tygodni. Więc czas z tym skończyć! Wyjęliśmy
różne alkohole dziwne, ale okazało się, że po skosztowaniu balsamu
białoruskiego wróciliśmy do wódki i Jacka, bo nie ma co. Tak się
nasz wieczór zaczął. Potem było szaleństwo. Jechaliśmy nocnym,
potem zaliczyliśmy Shakers (10 zł wstęp, ludzi nie za wiele ale
wypiliśmy drinka), potem Divę (Wojtek schodził właśnie z
selekcji, więc zaczął pić z nami) a na końcu jeszcze do
Kitschu i Off Centrum wpadliśmy (szaleństwo!). Tak
wyglądała noc… Morze alkoholu, dużo muzyki,
jakiegoś szaleństwa… Trafiliśmy potem do
Wojtka, gdzie też coś piliśmy, ale ja na
dobry pomysł wpadłam, żeby jechać
do Grzesia. I tutaj się nasza impreza
w nocy zakończyła koło 6 :)

Tak się zaczęło… Wypiliśmy
białoruski balsam…

Wylądowaliśmy najpierw
w Shakers Kraków

Potem trafiliśmy do Divy, gdzie
siedzieliśmy z Wojtkiem-selekcjonerem

W Off Centrum jest zawsze ciemno

Ale zabawa była przednia!

Nie obyło się bez hulanki
w Kitschu

Pozowane zdjęcie Grzesia
(ja kiedyś też miałam takie)

U Wojtka wylądowaliśmy

Polewaj!

I była impreza!

Słodko wyglądający Grześ zgodził
się, że jedziemy do niego :)
Wypowiedz się! Skomentuj!