Berlin Calling i Berlin Memories
z Pawłem rzadko się spotykamy. ale jak już się widzimy, to na maksa :)
podobnie w sumie było i tym razem – umówiliśmy się na picie. jak to
jednak zwykle bywa w takich okolicznościach – skończyło się na
dość niewielkiej ilości (0,5 na dwoje…) i wcale aż tak bardzo ja
się nie upiłam (on też zresztą nie). fakt, jakąś szklankę zbiłam
lecz to nie miało nic wspólnego z piciem – po prostu było
ciemno, bo oglądaliśmy „Berlin Calling”. a przy okazji
się nam wzięło na wspomnienia z naszych nocy w
Berlinie spędzonych. były dwie, ale za to jakie!
Wypowiedz się! Skomentuj!





Dodaj komentarz