Oto treść artykułu „X edycja Floor-Sitting Party za nami: relacja z jedynej w tym kraju imprezy domowej środowisk nieheteroseksualnych” z portalu homopak.pl, której autorem jest rysiU.


Tak wygląda relacja na stronie internetowej

[more]

Po raz pierwszy dane było jakiemukolwiek dziennikarzowi być obecnym podczas cyklicznej imprezy domowej Floor-Sitting Party. Imprezy, która poprzez swoją nieszablonowość na stałe wpisała się w mapę najlepszych imprez w tym kraju. I choć byłem na niej obecny zaledwie przez kilka godzin, czas ten był wystarczający na potwierdzenie moich wcześniejszych przemyśleń, a także na odkrycie nowych powiązanych bezpośrednio z magiczną aurą unoszącą się wokół Jej Perfekcyjności.

Na początek kilka zasad, którymi rządzi się impreza:
Pierwsze primo, miejsca do siedzenia – uczestnikom wolno siadać tylko na specjalnie do tego celu przeznaczonych i oznaczonych miejscach na podłodze. Wszelkie miejsca służące do siadania na co dzień są przeznaczone do wszelkich innych działań prócz samej czynności siadania. Drugie primo, na każdą imprezę przygotowywane jest ciasto – robione własnoręcznie przez Organizatorkę; każde ciasto powstaje tylko raz.
Trzecie primo – uczestnikiem można zostać tylko na wyraźne, imienne zaproszenie – aby zostać zaproszonym, trzeba znać Jej Perfekcyjność bądź chociaż być przez Nią kojarzonym. Kolejne odsłony imprezy są rotacyjne – Organizatorka decyduje kogo zaprasza teraz, a kogo innym razem – ma to na celu wprowadzenie różnorodności oraz lepsze poznawanie siebie przez znajomych Jej Perfekcyjności.
Każdy uczestnik jest zobligowany przynieść coś – coś o czym zostaje poinformowany w zaproszeniu.
Sam czas imprezy jest ograniczony – jest to 120 minut; jedyne odstępstwo to właśnie jubileuszowa, dziesiąta edycja trwająca 180 minut czyli blisko 3 godziny.
Kolejne primo to obowiązujący wszystkich dress code – np. podczas omawianej odsłony „sexy beach, skinny bitch” – jak wyjaśnia Jej Perfekcyjność: dwuznaczny i dwuczłonowy, ułatwiający pewien manewr – albo plażowo albo wyzywająco. „Lubię jak ludzie pozwalają sobie u mnie zaszaleć i ubrać się jak nigdzie i nigdy więcej się nie ubiorą” – wyznała. „To wszystko składa się na klimat imprezy i ma na celu dobrą zabawę jej uczestników.”
Najbardziej zaskakującym stałym punktem imprez jest performance – dotychczas najsłynniejszym był „Dwadzieścia osób dmuchających jednocześnie prezerwatywy”; od jubileuszowej odsłony najbardziej znanym będzie chyba jednak „Oto ja Służebnica Pańska” – performance w którym Jej Perfekcyjność we własnej osobie całuje stopy dziesięciorgu uczestnikom imprezy. Celem event`u było pokazanie jak bardzo uczesticy cyklu są bliscy Jej Perfekcyjności. Oczywiście jest to tylko jeden z elementów sztuki obecnych na imprezie – są także wystawy fotografii czy też wernisaże.

Po zapoznaniu się z wszelkimi zasadami oraz po uzyskaniu wszystkich niezbędnych informacji udałem się do stolicy celem zrelacjonowania imprezy oraz przeprowadzenia wywiadu z organizatorką przedsięwzięcia – Jej Perfekcyjnością. Po przybyciu na miejsce i krótkim przeszkoleniu co gdzie i jak, rozpocząłem od oględzin miejsca. Warszawska siedziba Jej Perfekcyjności jest niewielka ale kameralna i przytulna – w komfortowych warunkach bawiło się około trzydziestu uczestników. Miejscówka wygląda na siedzibę kogoś, o kim śmiało można powiedzieć że jest marszandem współczesnej sztuki – ściany udekorowane obrazami, zdjęciami i wytworami, niecodzienne lampy i dodatki. Cały układ mieszkania – meble, oświetlenie jest przemyślany. W skrócie zdaniem Organizatorki „idealna domówka polega na perfekcyjnym dograniu szczegółów – wczuciu się w to jak zachowują się ludzie na imprezach i na podstawie tego rozplanowaniu wszystkiego.” Miejsce przygotowane było perfekcyjnie – nawet na korytarzu były porozklejane kartki z informacją o imprezie oraz prośbą o wyrozumiałość sąsiadów.

Kolejny i najważniejszy aspekt – ludzie. Sztywna lista gości pozawala dokładnie przewidzieć jak będą się oni zachowywali – kto z kim będzie najczęściej rozmawiał, gdzie będą się te pogadanki odbywały itp. itd. Najważniejszą i największą zaletą jest jednak fakt, iż są to osoby związane z organizatorką, a więc lubiące przebywać w swoim towarzystwie. Jest to najważniejszy element – jeśli się lubimy, to miło nam się spędza ze sobą czas, a jak już jest nam ze sobą dobrze, to się na maxa bawimy i o to przecież chodzi. Nie ma osób z zewnątrz – jakiś przypadkowych gości; Floor-Sitting Party ma to do siebie, że nie można przyprowadzać osób towarzyszących, chyba że za wyraźną zgodą Organizatorki. Eliminuje to ewentualne symptomy znudzenia, zmęczenia kimś, zniechęcenia. Powiem tak: w życiu chyba nie byłem na domówce, na której było tyle ciekawych osób reprezentujących pewien poziom. Zdałem sobie sprawę, że nie można porównywać imprez i ludzi np. z Trójmiasta do Wawy, ponieważ są to generalnie dwa odmienne światy. Podobnież porywnywanie innych klubów do Utopii – Utopia i jej bywalcy, czytaj uczestnicy Floor-Sitting Party, są niepowtarzalną grupą ludzi których nie da się i nie można porównywać do innych. Z drugiej strony jest to zasługa Jej Perfekcyjności, która jak sam twierdzi „lubi trzymać wokół siebie ładnych chłopców.” Po domówce większość uczestników udała się do Utopii na set Antoine`a Clamaran`a.

Jej Perfekcyjności udało się coś co nie udaje się praktycznie nikomu – zorganizować oraz w stu procentach zaplanować imprezę, która posiada wszelkie aspekty do uznania jej za idealną imprezę domową. Sobotnio – niedzielna już właściwie impreza jest zarodkiem dwóch artykułów które wkrótce pojawią się na portalu: pierwszy z nich będzie traktował o zasadach idealnej domówki, drugi natomiast jest słodką tajemnicą…

Wypowiedz się! Skomentuj!