Warszawa, 4 grudnia 2006 – Po swojej kontrowersyjnej decyzji Jej Perfekcyjność zgodziła się na rozmowę z naszym reporterem.

I co teraz będzie? Jak będziesz żyć bez Floor-Sitting Party?

Ja jakoś to przeżyję. Nie twierdzę, że to łatwa decyzja, czy że od razu wiedziałem, że tak muszę zrobić… Ale po przemyśleniach i analizie postanowiłem, że zawieszam F-SP. Na razie wystarczy. Stało się za dużo.

Za dużo czego?

No za dużo po prostu. To wszystko nie tak miało być. Skoro na mojej imprezie dzieje się nie tak, jak zaplanowałem i nie tak, jak miało być od początku, to już nie jest dobrze. Chciałem, żeby Floor-Sitting Party trwało dwie godziny, bo po tym czasie zaczyna się dziać źle. Widzę zmęczenie, znudzenie, znużenie…
Zanim zorganizowałem First Floor-Sitting Party, działo się u mnie kilka imprez… I ta bezpośrednio poprzedzająca początek cyklu trwała kilka godzin. Bez ograniczenia czasowego. I była nudna. Widziałem, jak ludzie umierają z nudów. Wtedy postanowiłem, że F-SP będą inne. Że lepszy jest niedosyt niż nadmiar. Stąd te dwie godziny.

I to tylko o to chodziło? Postanowiłaś nie organizować więcej Floor-Sitting Party, bo impreza trwała dłużej niż 2 godziny?

Zasadniczo tak. Choć nie do końca. Chodzi o „całokształt”. Impreza odbiegła od swojej zasadniczej formy i zaplanowanego kształtu w wielu wymiarach. Na piątej edycji pojawiło się jedzenie. W dużych ilościach. To super i strasznie miło, że Mi chciał nas ugościć i przygotował te wszystkie pyszności… Ale na F-SP się nie jada. Podczas F-SP się przekąsza. Jedynym posiłkiem jest właściwie tylko ciasto. A reszta to smakołyki – ciasteczka, paluszki, chipsy… Nic ponad to.
Tak samo sprawa się ma z innymi drobnostkami. Źle zrobiłem organizując wersję ON TOUR.

Teraz tego pożałowałaś?

Tak. Chciałem spróbować czegoś nowego, zgodziłem się na pomysł Mi… Ale prawda jest taka, że od początku chyba za bardzo ulegałem mu, jeśli chodzi o kształt imprezy. A on chyba tak do końca nie pojął jej idei. Zresztą to nic złego, bo nie on ją wymyślił. F-SP to dwugodzinne spotkanie znajomych i przyjaciół organizowane, żeby choć raz w miesiącu wspólnie się pobawić bez skrępowania, pogadać, poznać kilka nowych osób na „neutralnym grudnie”. A nie pełnowartościowa impreza z jedzeniem, piciem i tańczeniem. To znaczy, owszem, jest jakieś-tam jedzenie, często goście przynoszą sobie jakieś-tam picie i tak samo czasem ktoś podryguje w rytm muzyki… Ale to wszystko ma taki charakter „delikatny”, „od niechcenia”… Bo nie o to chodzi we F-SP.

Nie pomyślałaś o swoich gościach? Jak twoi znajomi zareagowali na zawieszenie? Nie sądzisz, że postępujesz wobec nich nie fair?

Odpowiem tak: oczywiście, że myślałem o nich. Przecież F-SP to nasza impreza. Wspólna. Ale organizowałem ją, bo sprawiało mi to dużo radości i frajdy. Mimo ogromu pracy, jaki trzeba włożyć w comiesięczne spotkanie w takim gronie i pieniądze, które mnie to kosztuje – chciałem to robić. Wczoraj straciłem zapał i chęć. A nie lubię robić czegokolwiek wbrew sobie. Nie mam tego w zwyczaju. To nieperfekcyjne.

No to teraz poważne pytanie z grubej rury… Kogo winisz za to wszystko?

Wiedziałem, że o to zapytasz… Nie winię nikogo. A właściwie siebie, bo to ja podjąłem decyzję o zawieszeniu. Więc wina jest jakby moja. A jeśli chodzi o sprawstwo przyczynowe w szerszym tego sformułowania znaczeniu, to znów chyba tylko siebie mogę winić. Że zgodziłem się na pewne rzeczy. Że pozwoliłem F-SP na wyjście z moich rąk. Tak, chyba tylko siebie mogę winić.

W swoim oświadczeniu napisałaś, że nie odbędzie się takie spotkanie świąteczne… O co chodziło?

Tak, tak – poważnie zastanawiałem się nad zebraniem kilku czy kilkunastu znajomych na chwilkę w moim domu bezpośrednio jakoś przed Świętami… Chciałem żebyśmy się zebrali na – dosłownie – chwilkę, godzinkę-dwie, pożyczyli sobie wszystkiego najlepszego, zjedli jakieś ciasto, wypili herbatę i tyle. Takie spokojne, ciche spotkanie świąteczne. Może nawet załatwiłbym opłatek, żeby można się było nim połamać, jeśli byliby chętni. Ot, takie coś na świąteczny czas…

Ale jednak nie zorganizujesz tego „czegoś”?

W zaistniałej sytuacji – nie. Nie mam ochoty. Jestem zbyt sfrustrowany.

Czy oby na pewno chodzi tylko o spotkanie? Z informacji, jakie do nas napływają, wynika, że twoi znajomi zauważyli, że ostatnio nieco inaczej się zachowujesz…

Och, ten Ma… On zawsze lubił drążyć tematy, które czasem muszą poczekać… Powodem zawieszenia F-SP jest tylko i wyłącznie to, co działo się na, czy raczej „po”, jej piątej edycji. Ale prawda jest taka, że sfrustrowany jestem także z innych powodów.

Powiesz o co chodzi? Czemu jesteś taka ostatnimi czasy?

Nie mam tajemnic. Wiecie to. Chodzi zasadniczo o to, że pewne kwestie osobiste potoczyły się nie tak, jak planowałem…

…i tylko tyle powiesz? Jesteś zbyt tajemnicza chyba…

Nie chcę mówić na razie więcej, bo prawda jest taka, że powiedzenie teraz wprost wszystkiego mogłoby popsuć kontakty niektórych osób. A tego nie chcę. To nieperfekcyjne.

Na zakończenie zapytam jeszcze… Czyli już nie będzie Floor-Sitting Party?

Tego nie powiedziałem. Powiedziałem tylko, że zawieszam je do odwołania. Prawda jest taka, że już planowałem szóstą edycję. Miała się odbyć 19 stycznia. Miałem już nawet temat imprezy wybrany… Wszystko musi poczekać, aż poczuję, że znów mam ochotę się w to bawić.

/VIPnews.pl/

Wypowiedz się! Skomentuj!