Skoro Marsz Równości, to – wiadomo – impreza. A jak impreza we Wro, to wiadomo, że HaH. Tym bardziej, że tam odbywało się oficjalne pomarszowe afterparty.

To, jak poszalałam, niech symbolizują dwa fakty. Całowałam się z ładnym chłopcem kilka razy i nie pamiętam tego. Oraz zostawiłam w szatni moje szpilki, gdy wychodziłam.

HaH, dziękuję.

Skomentuj
Podziel się z innymi:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone