To była moja ostatnia podróż do Łodzi w sprawie drukarza, który nie chciał nam wydrukować roll-upu. Udało się, wygraliśmy.

Przez przedłużającą się rozprawę prawie posypały mi się plany na cały dzień ale z wielkim wysiłkiem udało mi się dzień utrzymać w ryzach. Wszystko dzięki szczęściu i pomocy dobrych ludzi dokoła. No i wygrana sprawa! A to najważniejsze!

Skomentuj
Podziel się z innymi:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone