Niby zwykła ale jakoś tak mi się dobrze w Glamiku siedziało, że aż do zamknięcia byłam na miejscu. No, w każdym razie noc zaliczona do udanych.

Co prawda większość nocy za barem spędziłam chyba ale to dlatego, że luźno zrobiło się dopiero nad ranem i dopiero wówczas mogłam sobie spokojnie poskakać.

Skomentuj
Podziel się z innymi:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone