Ostatnio Agatauke coś częściej niż wcześniej zaprasza nas na jedzenie do siebie. Słusznie. Choć tym razem naprawdę coś zjadłam, za to niczego nie wypiłam.

Wszystko przez Miesiąc Bez Alkoholu, ma się rozumieć. Smutno trochę ale co tam. Na poprzednim wydarzeniu prawie nie tknęłam jedzenia (dziabnęłam symbolicznie przystawkę, żeby nie było nieuprzejmie) ale za to winem się opiłam jak pojebana. Tym razem jedzenia spróbowałam. Było bardzo smacznie. Ale nie spodziewałam się niczego innego. I mimo tego, że Filipowi włączył się lekki agresor po winku a Michauke jak zwykle usypiał, to było naprawdę sympatycznie.

Dzięki zatem!

Skomentuj
Podziel się z innymi:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone