Dewoci za herezje straszą piekłem, państwo za nieprzestrzeganie prawa grozi więzieniem. Inni natomiast zwiastują nam samotność, jeśli nie będziemy „ładni_e”. Nie godzę się na to!

Patryk Sierpowski

Żródło: facebook.com/anarcho.gender

Tekst jest polemiką z artykułem „Czujesz się brzydki? Pewnie jesteś!” który ukazał się na JejPerfekcyjnosc.pl w dziale Krakowski Spleen.

Zestawienie tych trzech sytuacji może wydawać się paradoksalne, aczkolwiek we wszystkich chodzi o jedną, ważną dla uprzywilejowanych jednostek kwestię – utrzymanie władzy. Ostatni tekst Krakowskiego Spleena odnosi się w ten sposób do dążenia do piękna, które wydaje się być tam przedstawione jako coś stałego. Ideał wyglądu, który podobno od antyku wpływa na ludzi i kieruje ich dążeniami, jest jednak iluzją, bo zmienia się on na przestrzeni wieków oraz przyjmuje inne oblicze w różnych kręgach kulturowych. Sam w sobie jest świetnym przejawem istnienia władzy w społeczeństwie. Przypisuje większą ilość atrybutów osobom, które wpisują się w jego kanon, jakkolwiek paradoksalny by on nie był. Jest on w końcu tylko wytworem danego okresu, miejsca i pewnego grona ludzi tam żyjących, najczęściej posiadających pewien kapitał. Czy zatem naprawdę musimy aż tak troszczyć o to, by nasze ciała się w niego wpasowały?

Jest to jeden z wielu problemów, które widzę w tym tekście. Autor bezrefleksyjnie nakłania nas (często w sposób wulgarny) do dopasowania się, a właściwie dostosowania swojego ciała pod dyktat „absolutu”. W przeciwnym razie grozi utratą poważania pośród ludzi. Jeśli warunkiem szacunku dla drugiej osoby ma być wpisanie się w jakiś schemat, to chyba serdecznie za niego podziękuję. Zwłaszcza, że wizja wyrażona przez Krakowskiego Spleena to obraz świata tylko dla ładnych. Życie jednak to nie czarno-biały rysunek stworzony przez elitę. Swoją różnorodnością wymyka się wszystkim schematom i nie pozwala zamknąć się w granicach „piękna” i „brzydoty”.

Nigdy nie zgodzę się na zawłaszczenie naszej przestrzeni przez osoby, które wyglądają w taki, a nie w inny sposób i narzucają to innym. Egoizmem i ignorancją jest wymaganie od reszty jakiegokolwiek dopasowania się, ponieważ zakłada to przymus konstruowania naszej cielesności w określony sposób, który często jest nieosiągalny i nieodpowiedni dla danej osoby – eliminuje on w końcu jej tożsamość. W tekście jednak niepoddanie się presji „piękna” bezrefleksyjnie związano z lenistwem.

Oprócz zaniżania naszej samooceny Krakowski Spleen żąda także, żebyśmy obchodzili się z naszymi ciałami w jasno wyznaczony przez niego sposób. Ogłasza nam niepodważalne tezy, pod które mamy się podporządkować, a które tylko utwierdzają reżim dbania o siebie i stanowią podstawę do bardziej radykalnych kroków w kierunku ingerencji w nasze ciała.

Ostatnie stwierdzenie jest chyba kluczowe. Nasze ciała. Ciała, które codzienne są poddawane wielu presjom, niezauważanym przez Autora. Bądź szczupły_a, ogolny_a, modny_a. Idąc dalej – maskuj wszystkie pryszcze, blizny i inne „niedoskonałości”, zakrywaj cellulit, rozstępy, nie eksponuj zniekształconych stóp, szerokich bioder, małych i nierównych piersi, obwisłego brzucha, braku jakiejś kończyny. Ostatecznie, jeśli nie jesteś ślicznym pedałkiem, seksownym facetem lub cudowną nimfą, zniknij, a najlepiej załóż worek pokutny i żyj na prowincji naszego świata.

Jedyne co chciałbym przekazać osobom, którym przypadł do gustu tekst Krakowskiego Spleena, to:

NIEDOCZEKANIE

P.S.
W szmateksach, przyjaźniej nazywanych second handami lub sklepami z odzieżą używaną, naprawdę można znaleźć cudowne ubrania – wiem, bo sam często się w nich ubieram.

Skomentuj
Podziel się z innymi:Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone
BRACIA S – wyobraźmy sobie, że dwie osoby, które mają krytyczny stosunek do otaczającej ich rzeczywistości, zaczynają działać społecznie. Pójdźmy dalej - niech te dwie osoby będą parą osiemnastolatków. Żeby lekko podkolorować, będą nimi bracia bliźniacy. Niech mają na imię Patryk i Mateusz. A co, jeśli to wszystko okaże się prawdą? Poznajcie Braci S i ich punkt widzenia.