Użytkownicy Fellow, Kumpello, czy innych portali gejowskich są nieustannie proszeni o wypełnienie formularzy w których sprecyzują swoje preferencje. Czasem zdarza się, że nazwy takie jak fisting, dogging (czy to zoofilia?), czy pissing kompletnie nic nam nie mówią.

pissing

Dlatego postanowiłem rozpocząć fetyszowy cykl. Wścibsko zaglądać pedałkom do łóżek, analizować oglądane przez nich pornosy i spróbować odpowiedzieć na pytanie – co nas podnieca?! Będę o tym pisać na początku każdego miesiąca.

Na pierwszy ogień poszedł pissing, którego wielbiciele dawniej odnajdywali się za pomocą żółtych chust, a dzisiaj mają własne portale społecznościowe.

Ludzkość od dawien dawna jest dziwnie zainteresowana swoimi sikami. Urynoterapia, czyli leczenie moczem jest znana od zarania dziejów. Niektórzy dopatrują się jej nawet w Biblii, a dokładnie w Księdze Przysłów, która głosi „ Pij wodę z własnej cysterny, tę, która płynie z twej studni.” [Prz 5,15]. Podobno pomaga ona w walce z trądzikiem, łuszczycą, migreną, astmą, a nawet leczy raka. Istne panaceum, które kilka razy dziennie spuszczamy bezczelnie w kiblu. A które fetyszyści z całego świata sprzedają i kupują na portalach aukcyjnych.

Umrę, czy wyzdrowieję?

"The Pissing Boy" F. Scott Hess
„The Pissing Boy” F. Scott Hess

Sprawa zdrowotnych aspektów spożywania moczu jest dosyć kontrowersyjna. Z jednej strony wysikujemy witaminy rozpuszczalne w wodzie, czyli witaminy z grupy B, czy witaminę C. Należy jednak pamiętać, że szczamy płynnym gównem – tym co toksyczne, zbędne, niefajne. Głównie mocznik – którego spożycie jest stanowczo odradzane. Jeśli jednak masz wybór (i zdrowe nerki) – raz w tygodniu pobawić się w pisuar, albo spalić paczkę papierosów, zjeść kawał smażonego, tłustego mięcha i popić to litrem wódki – Twój lekarz ucieszy się na wieść, że wybrałeś pierwszą opcję. Znawcy tematu zalecają też przestrzegać specyficznego rytuału. Pierwszy złoty strumień przed zabawą oddają w ofierze bogom moczu – leją do kibla. W nim bowiem kumuluje się najwięcej mocznika. Później piją litry wody/piwa (polecane z powodu moczopędnych właściwości) i zapraszają swojego partnera, bowiem kolejne partie ich słomkowego napoju są coraz bardziej rozwodnione i składają się z większej ilości wody.

Jak to zrobić?

Moi rozmówcy, którzy relacjonowali mi swoje mokre fantazje i zabawy (za co bardzo Wam dziękuję) są podzieleni.

  • Jednych kręci oddawanie moczu na skórę partnera/złoty prysznic. Uważają, że sikanie na partnera/kąpiel w jego moczu jest wręcz romantycznym doznaniem. Żadnej uległości/dominacji, a towarzyszenie swojemu wybrankowi w bardzo intymnej sytuacji. Przypomina mi to trochę te twinkowe pornosy, gdzie aktorzy spuszczają się na siebie i z ekscytacją obserwują, jak wydzielina drugiego chłopaka spływa po ich gładkich brzuchach. Piss-entuzjaści poszli jednie krok dalej i zamienili spermę na mocz. W sumie – praktyczne, jest go więcej.
  • Mniej romantyczni są zwolennicy moczenia się. Czyli sikania na siebie, często w ubraniach. Nie jest im do tego potrzebny partner, według nich podniecające jest ciepłe i mokre uczucie towarzyszące tej czynności. Często istotny jest dla nich również odpowiedni strój – dresy, garnitury, etc.
  • Wojeryzm, czy podglądactwo często łączy się z pissingiem. Tę grupę jara oglądanie sikających ludzi. Może sami poznaliście ich kiedyś w publicznej toalecie – dziwny gość, który przyszedł do pisuaru tuż obok Was, mimo że dalej miał trzy wolne? Facet, który stoi w toalecie bez większego sensu i bacznie obserwuje jej użytkowników?
  • Dosyć oryginalni wydają się być miłośnicy omorashi – żaden z moich polskich rozmówców nie okazał się jednym z nich (choć jeden stwierdził, że mogłoby być fajnie). I nic dziwnego – jest to fetyszowa subkultura, która narodziła się w Japonii. Na pierwszy rzut oka jest dość podobna do moczenia się, jednak wspomniana wcześniej grupa osób sika na siebie kiedy ma taką ochotę. Japończycy zmodyfikowali jednak tę procedurę. Po pierwsze potrzebują partnera – nawet internetowego. Po co? Generalnie wchodzimy w klimaty pissingowego BDSM. Dominujący master najpierw zakazuje swojemu pasywowi sikać. Ten musi posłuchać swojego Pana i trzymać mocz. Jeżeli nie wytrzyma i zesika się (oczywiście na siebie, wykorzystanie toalety byłoby grzechem śmiertelnym), otrzyma karę. Jeśli uda mu się wytrwać – w nagrodę będzie mógł oddać mocz. W ubraniu.
  • Na koniec został nam najpopularniejszy i najbardziej hardcore’owy zarazem schemat – piss-BDSM. Masterzy kochający dominację i poniżanie partnera. Uwielbiają szczać na swojego chłopaka, zmuszać go do picia swojego moczu, zdarzają się też fantazje, w których robią swojemu ukochanemu uryno-lewatywę. Moi aktywni rozmówcy stwierdzili, że najbardziej kręci ich sikanie komuś na twarz. Pasywni z kolei marzą o tym, aby celować im prosto do otwartych ust. Oczywiście praktyki BDSM bywają bardzo złożone i pissing może stanowić zarówno główną oś czynności seksualnych, jak i jedynie dodatek do zajebistego seksu.

I co teraz?

Jara Cię pissing i się tego wstydzisz? Większość osób, z którymi rozmawiałem na ten temat stwierdziło, że jest on „upokarzający”. Ale czy to właśnie nie to Cię w nim kręci? Nie martw się – nie jesteś sam. Znajdź kogoś ze wspólnymi zainteresowaniami i realizuj się, poznawaj swoje preferencje. A grono osób, z którymi byś się dogadał jest dość interesujące. Twoje preferencje podzielają (i tego nie ukrywają) tacy ludzie jak Ashley MacIsaac, Patrice O’Neal, czy nawet bożyszcze wielu kobiet i pedałków – Ricky Martin. A nim pójdziesz sikać – cytat Martina i motto tygodnia. Tygodnia pissingu.

I love giving the golden shower. I’ve done it before in the shower. It’s like so sexy, you know, the temperature of your body and the shower water is very different.

Wypowiedz się! Skomentuj!
Podziel się z innymi:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
KRAKOWSKI SPLEEN – perspektywa pozawarszawska i może tym cenniejsza właśnie. Analiza zwyczajów, zachowań i typowych dla Krakowa sytuacji. Obserwacja gejowskiego życia w mieście spowitym smogiem. Spotkasz tu małych chłopców, prężących pośladki przy barze w Coconie w oczekiwaniu na drinka od starszego dżentelmena. Usłyszysz również o dużych chłopcach - szukających szybkiego seksu pośród ubrudzonych przeróżnymi wydzielinami, walających się rolek papieru i stłuczonych butelek. Kraków wita!